OLZUSY u Fajwokloków

Wpisy

  • wtorek, 04 kwietnia 2017
    • Wyspa Wasini - jedyna w swoim rodzaju

      W piatek wybralismy sie na zdecydowanie zbyt droga wycieczke na wyspe Wasini ($135 za osobe). Wyspa Wasini (ktora pochodzi od slowa Swahili na Chinczykow, czy cos w tym stylu - obilo mi sie tylko o uszy) lezy 3km od wybrzeza oceanu Indyjskiego, 75km od Mombasy.

       Najpierw samochodem jechalismy dosyc dlugo do portu Shimoni. Po drodze minelismy plantacje trzciny cukrowej, oraz fabryke cukru.

      Tam przesiedlismy sie na lodz, i po godzinie byl czas na snorkling (plywanie z maska). Uwielbiam snorkling,  zwlaszcza w takich miejscach jak to, gdzie mozna z latwoscia zobaczyc cudowne ryby - wyobrazcie sobie 'Gdzie jest Nemo', tylko na zywo. No wlasnie, dokladnie tak. I Dora, i Nemo, i wszystkie te inne kolorowe rybki, plastugi, zielone, zolte, i niebieskie, pomaranczowe - cudo!

      Po snorkling znow na lodke, i doplynelismy do wyspy, na lunch.

      Lunch byl przepyszny. Do wyboru byl kurczak, lub owoce morza. Ja wybralam owoce morza, i dostalam na przystawke wedzone kokosy (wygladaly i smakowaly jak suszone grzyby troszke), oraz kawaleczki ryby podwojnie smazonej. Pozniej kraby, ktorych skorupki rozwalalismy specjalnym kolkiem, przygotowanym na stole. Danie glowne - rabbit fish (ryba krolicza????), w przepysznym sosie. Wszystko bylo naprawde wysmienite, wlaczajac napoj z ananasa z woda gazowana.

      Pozniej byla wycieczka do wioski. Na wyspie Wasini nie ma zadnych samochodow, sa tylko kamieniste sciezki. Ba, nie ma nawet rowerow! Nie ma elektrycznosci, ale ludzie ogladaja telewizje dzieki panelom slonecznym. Zbieraja deszczowke do picia, a jesli panuje susza, rzad dostarcza wode pitna. Znakomita wiekszosc ludnosci na wyspie (okolo 3000 ludzi) to Muzulmanie (99%).  

      Oprocz ludzi, i biednych chat, zobaczylismy koralowce. Sa tam od wielu setek lat, morze sie cofnelo, pozostaly koralowce.

      I mangrowce (znane rowniez jako zarosla namorzynowe) - to drzewa, ktore rosna w slonej wodzie. Podobno mangrowce gina szybciej niz tradycyjne lasy ladowe.

      Poniewaz internet tutaj jest dosyc temperamentny, i dodawanie plikow do bloga jest bardzo wolne, zdjecia wrzucialam na Facebook na grupe Olzusowa.  

      Po powrocie do domu postaram sie ten wpis uzupelnic zdjeciami. Jesli jednak nie mozecie sie doczekac, aby je zobaczyc, zapraszam tutaj: https://www.facebook.com/olzusy/posts/455563598108733

      P.s. dajcie mi prosze znac, czy facebook sie sprawdza. Probowalam obejrzec zdjecia po wylogowaniu sie z facebook'a, i nie moge, bo mi ciagle jakies okna wyskakuja. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Wyspa Wasini - jedyna w swoim rodzaju”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      sylwiastep
      Czas publikacji:
      wtorek, 04 kwietnia 2017 20:03
  • sobota, 01 kwietnia 2017
    • Malpy skacza niedoscigle

      Dzis mialam gosci. Zostawilam drzwi na werande otwarte. Wrocilam po pieciu minutach, a w drzwiach siedzi stadko 7 malp!

      Zaczelam je obserwowac. Jedna sie rozlozyla brzuchem do gory, totalnie rozciagnieta - czas na sjeste! Dwie bawily sie w chowanego - na krzesle wisial recznik, jedna malpa chowala sie za niego, a druga jej szukala.

      Jedna z malp, z malym malpiatkiem przyczepionym do brzucha, przegonila w pewnym momencie pozostale, i bez zadnego strachu weszla do pokoju.

      20170330_13.45.44_HDR1 

      Po stolikach przeleciala na drugi koniec pokoju....

      20170330_13.46.08

      rozejrzala sie, zlapala torebki z herbata w lape, ale niestety je upuscila...


      20170330_13.46.18

      Nie marnujac wiele czasu, zlapala nowa garsc herbatek, blyskawicznie wsadzila je do buzi, znow sie rozejrzala, i zwiala! Pozniej widzialam torebki herbaty rozrzucone dookola trawnika :) 

       Filmik z malpa mozna obejrzec tutaj: https://www.facebook.com/olzusy . Tutaj chcialam dodac, ze Olzusy doczekaly sie swojej strony facebookowej (dzieki sugestii Neela). Zapraszam do polubienia, jesli tam latwiej bedzie Wam sledzic moje posty.

       20170330_13.48.06_copy

      Malpy nie sa jedynymi zwierzetami obecnymi na terenie osrodka. Wczoraj czarny kruk ukradl mi ciasteczko z talerza, a wieczorem przy moim lezaku towarzystwa dotrzymywal mi krab taki:

      20170330_20.34.53

      A kolo basenu ta pieknotka sie wygrzewala:

      20170330_11.56.28_copy

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Malpy skacza niedoscigle”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      sylwiastep
      Czas publikacji:
      sobota, 01 kwietnia 2017 06:08
  • czwartek, 30 marca 2017
    • Dzien pierwszy w Mombasie. Nie bez przygod....

      Karibu Kenia! Czyli witamy w Kenii! I rzeczywiscie. Kenijczycy bardzo serdecznie witaja turystow. Welcome, welcome! Slyszy sie dookola.

      W Mombasie wyladowalysmy o 1:30, gdzie zostalysmy przywitane przez kierowce wyslanego z hotelu. Dojechalysmy do hotelu, i pani mowi: tak, macie rezerwacje, ale dopiero od jutra! Rzeczywiscie. Rezerwacja byla od czwartku. I owszem, byl czwartek, ale godzina 2 rano, a doba hotelowa zaczyna sie o 13 po poludniu! Nie wiem, jak firma turystyczna mogla tak to skopac, bo oni rowniez loty zamawiali... W dodatku hotel nie mial zadnych wolnych pokoi! Po bardzo nerwowej godzinie (z mojej strony, kenijczycy bardzo spokojni) udalo im sie znalezc i wysprzatac pokoj. Ale musialam za niego doplacic, i to nie malo - £300!! Bylam bardzo zla, bo kupilam wycieczke, wszystko bylo oplacone, a tutaj takie kwiatki!

      Ale z dwojka zmeczonych dzieci nie chcialo juz mi sie upierac, zaplacilam, i padlysmy na pysk. Nawet nie zauwazylysmy, jaki piekny pokoj dostalysmy! A pokoj na plazy, z weranda, 20 metrow od morza... Cudownie. Sam osrodek jest wspanialy, wyglada uroczo, ma trzy baseny, bar przy basenie, bar na plazy, spa... 

      20170330_02.34.06

      Oto nasz pokoj. A ponizej - widok z werandy... 

      20170330_11.32.26

      Rano poszlysmy na sniadanie, gdzie oprocz zwyklych platkow, szynki i tak dalej mozna bylo zjesc lokalne kotleciki z kurczaka, albo danie z ziemniakow (zapomnialam nazwe, sprawdze jutro), lub napic sie soku z burakow z pomaranczy lub z melona z mieta.

       20170330_14.34.0611

      Po sniadaniu poszlysmy na basen, usiadlysmy w barze i pilysmy sok z kokosa - prosto z lupiny!

       20170330_12.36.19_HDR3

      Po poludniu mialam spotkanie z lokalnym przedstawicielem firmy turystycznej. Bardzo mnie przeprosil za zaistniale nieporozumienie, i obiecal, ze pieniadze zostana mi zwrocone. Poradzil mi rowniez, ze moj plan, aby wybrac sie do miasta Mombasy autobusem i bez przewodnika jest totalnie chybiony, bo jest niebezpiecznie, i w zamian polecil mi wycieczke poldniowa za $88. Powiedzialam mu, ze to za drogo dla mnie, i niestety, nie skorzystam. Wiec zaproponowal, ze jego kolega mnie prywatnie zawiezie, i ile gotowa jestem zaplacic. $50 wydawalo mi sie bardzo dobra cena. Kolega powiedzial (przez telefon), ze nie, ze $60. Ja na to, ze $50, lub szukam dalej... kolega sie zgodzil.

      Wykupilam rowniez wycieczke na wyspe Wasini, jedziemy jutro, wszystko opisze!

      O godzinie 16 hotel serwuje - jak to przystalo na hotel w kraju, ktory kiedys byl kolonia angielska - popoludniowa herbatke z ciasteczkami. Bardzo mlodzi ludzie zatrudnieni przez hotel oferuja turystom rozrywke - zabawiaja rozmowa, sztuczkami, grami, zajmuja sie dziecmi.  Dzieci moga sie napic czekolady, dorosli koktaj z baru.

      Czas na spacer po plazy. Byloby calkiem przyjemnie, gdyby nie to, ze turysci sa co krok nagabywani przez roznorakich sprzedawcow, probujacych wcisnac bransoletki z koralikow, drewniane zebry i slonie, chusty, przejazdzki na wielbladach lub na skuterach wodnych.

      20170330_16.19.59_copy2

      Ale musze przyznac, ze lubie Kenijczykow. Sa ludzmi niesamowitymi - wiekszosc z nich mowi w swahili i po angielsku, wielu mowi dodatkowo innym jezykiem - francuskim lub niemieckim, a co jest najbardziej niesamowite - wielu z tych, z ktorymi rozmawialam (a to dopiero pierwszy dzien!) rozpoznaje polski, i potrafi powiedziec calkiem sporo slow po polsku - czesc, kobieta, mezczyzna, pieniadze, spoko spoko... :) Kenijczycy sa rowniez bardzo przyjacielscy i probuja pomoc jak tylko moga. Tylko nie nalezy zapominac, ze w Kenii czas plynie po kenijsku, nie po europejsku, i nalezy sie uzbroic w cierpliwosc.... ale przeciez HAKUNA MATATA - czyli nic sie nie martw!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Dzien pierwszy w Mombasie. Nie bez przygod.... ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      sylwiastep
      Czas publikacji:
      czwartek, 30 marca 2017 21:23
  • poniedziałek, 27 marca 2017
  • sobota, 04 marca 2017
    • Wyspa Coronado

      Zapomnialam napisac przed wielorybami. W Loreto wybralismy sie na dzienna wycieczke na wyspe Coronado. Przepiekne widoki, zero ludzi. Najpierw lodzia doplynelismy do wyspy. Pozniej poplywalismy kajakami. Odplynelismy dosyc daleko od brzegu. Niestety, morze zaczelo robic sie coraz bardziej burzliwe, fale coraz wieksze. Wypadlismy z kajaka. Potem znow, i znow. Zgubilismy kamere Go Pro (taka wodoodporna, ktora nagrywa sie zdjecia i filmy glownie podczas roznych akcji, poniewaz mozna ja zalozyc sobie na ramie, lub na glowe. Niestety, nasza lezala sobie w kajaku...). I okulary sloneczne. W koncu poddalismy sie, i doplynelismy do najblizszego brzegu, ciagnac kajak za soba. I czekalismy na ludzi, ktorzy nas na wycieczke zabrali, aby przyszli i nas ocalili. 

      IMG_8483IMG_8470IMG_8423

      Przepiekne, cudowne niebieskie wody...

      W miedzyczasie ogladalismy sobie martwego wieloryba - cos go zabilo, fale wyrzucily jego cielsko na brzeg. Byl jeszcze cieply, musial zginac niedawno.

      Po poludniu poszlismy na posterunek policji w Loreto. W celu uzyskania odszkodowania potrzebny byl nam raport od policji o zgubieniu cennych rzeczy. Poczulam sie jak ksiezniczka na tym posterunku. Moze dlatego, bo nieczesto widza pare bialych ludzi gadajacych cos o kamerze i okularach i raporcie :) Natychmiast przyszedl do nas glowny 'wodzu', zabral nas do swojego pokoju (siedzialo tam kilku policjantow, wykopal ich natychmiast), posluchal o co nam chodzi - poczatkowo myslal, ze nas okradli, i jego twarz byla przerazona - ale jak sie dowiedzial, ze zgubilismy, i ze tylko chcemy raport, ze to zglosilismy, to sie zrelaksowal, i napisal nam piekny raport. Mam nadzieje, ze firma ubezpieczeniowa zwroci nam czesc pieniedzy chociaz... 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „Wyspa Coronado”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      sylwiastep
      Czas publikacji:
      sobota, 04 marca 2017 12:00

Archiwum

Kanał informacyjny