Menu

OLZUSY u Fajwokloków

Zbieractwo sloikow i takich innych

sylwiastep

Zbieracie sloiki?

Ja zbieram. To taka polska cecha, ktorej zaden Anglik nie moze zrozumiec. Ciezko sie wyrzuca sloiki. Dzem zjedzony, sloik umyty, i na szafke. Na szafkach je trzymam, bo nigdzie indziej miejsca nie mam. Ogorki zjedzone, sloik umyty, i na szafke.

Co jakis czas robie porzadki, i wywalam te wszystkie sloiki, bo nigdy ich nie uzywam.

I po kilku dniach sie okazuje, za akurat mi sloik potrzebny. Ale akurat nie mam zadnego, bo kilka dni temu porzadki zrobilam.

Tym razem posunelam sie dalej. O wiele dalej.

Piwnica (p.s. - czytajcie na dole przy **) w moim domu stala sie niejako schowkiem. Wrzucalysmy tam przez ostatnie kilka miesiecy wszystkie smieci, ktore nie mialy innego miejsca. Normalnie wysypisko. Nie sprzatalam przez kilka miesiecy, bo 1. pokoj nieuzywany; 2. mam wazniejsze sprawy na glowie.

Teraz dzieci wyjechaly, i zabralam sie za porzadki. Bezlitosnie wyrzucam wszystkie smieci, ktorych nie potrzebuje. Kawal zelastwa, ktory nie wiem, do czego sluzy? Hej, jak go nie uzywalam przez ostatnie kilka miesiecy, to znaczy ze do niczego mi sie juz nie przyda.

Dzis przyszedl elektryk, powiesic zyrandol, ktory spadl kilka miesiecy temu (bo sama go wieszalam, i po amatorsku robote wykonalam. Wisial na wlosku, coraz nizej, i to byla tylko kwestia czasu, kiedy sie spierniczy. I sie spierniczyl, jak chora bylam, po operacji).

Przyszedl ten elektryk, i sie pyta: a gdzie masz ta matalowa belke, ktora sie do sufitu przymocowuje, do ktorej sie zyrandol doczepia?

Ach. To  chyba wlasnie ten kawal zelastwa byl, ktory wlasnie wyrzucilam... a smieci juz zabrali, wiec nawet kosza nie moge przegrzebac...

No i kurcze wytlumaczcie mi, jak tu zyc. Wyrzucac, czy nie wyrzucac? Bo jak sie trzyma, to sie nie przydaje. A jak sie wyrzuca, to wlasnie naglaca potrzeba sie pojawia.... 

 

 

 

** Piwnica tutaj to normalny pokoj. Z braku przestrzeni do zycia, z powodu miniaturowych domkow, piwnica czesto jest dostosowywana do warkunkow mieszkalnych, i staje sie dodatkowym pokojem. Ze wzgledow legalnych (np. nie uwzglednia scislych przepisow przeciwpozarowych) nie jest oficjalnie uznawana jako sypialnia, zwlaszcza przy sprzedazy domu, ale na co dzien jest uzywana jako dodatkowa sypialnia.

Komentarze (14)

Dodaj komentarz
  • fg2002

    Ze słoikami mam tak samo. I z resztą. - Gdziekolwiek mieszkałem to 1 pokój był graciarnią (i piwnica). Dzięki temu wszystko natychmiast naprawiałem, bo miałem czym. I kwalifikacje.

  • moonfairy

    Pewnie, że zbieram sloiki, ale od 3 lat w prawdziwej piwnicy i nawet robię ogórki na zimę i kompoty! :)

  • ani_anka

    u mnie wszystkie opakowania idą od razu do śmieci, mam kilka kupionych słoików "no name" które służą do przetworów, żadnego zbierania, żadnego "przyda się", nawet z ciuchami tak mam, jak nie noszę to oddaję albo wyrzucam

  • sylwiastep

    FG, od razu przypomniala mi sie ksiazka pt. Mezczyzna imieniem Ove, o panu emerycie, ktory mial bardzo sztywne poglady na wszystko, mial rowniez kazde mozliwe narzedzie, i ciagle cos naprawial, i pogardzal tymi, ktorzy tego nie umieli :) Swoja droga, bardzo fajna lektura.

    Moonfairy, moja mama tez kiedys robila... ja nie umiem, a szkoda. Bo nie bylo nic fajniejszego, niz zajrzec na polke z wekami, i cichaczem podebrac sloik marynowanej dyni, zeby mama nie wiedziala...

    Ani_anka, zazdraszczam bardzo, tez bym tak chciala umiec! Zycie byloby prostsze, dom czysciejszy....

    xx

  • moonfairy

    Nie "nie umiesz", a zwyczajnie Ci się nie chce ;) Marynaty, kompoty i takie tam, to naprawdę nic trudnego :) To umie każdy, jeśli tylko CHCE zrobić :D

  • sylwiastep

    Troche masz racje... ale przeraza mnie sterylizowanie sloikow, i zamykanie szczelne itp.

  • Gość: [Lena] *.dynamic.chello.pl

    Ugotować umiem tylko wode i jajko na twardo, a dżemy i powidła akurat robię pasjami, bo to superłatwe :) Wystarczy wyparzyć słoiki wrzątkiem, a po zapakowaniu zawartości odwrócić denkiem do góry i tak odstawić na jakiś czas. Bardzo korzystny stosunek nakładów czasu do efektu, imo.

  • yoskaiga

    To musisz robić tylko kiszonki, wtedy nic nie pasteryzujesz. Wkładasz np. takie ogórki do słoika, chrzanik, czosneczek, koperek, zalewasz gorąca wodą z solą, zakręcasz i już:). I tym sposobem u mnie 18 słoików już stoi, dodatkowo 10 z przecierem ogórkowym, a przecież toż to jeszcze nie wieczór! ;)
    Czy ja mam słoiki? Ba!

  • sylwiastep

    Lena, z tego opisu wynika latwo rzeczywiscie, bez zadnego gotowania sloikow.... Moze sie skusze, mam duzo malin na dzilce.

    Yoskaiga, a kiszonki rzeczywiscie tez brzmia swietnie. A chrzan na dzialce rosnie... i liscie ma (liscie chyba sie tez wrzuca, nie?)

  • Gość: [fg2002] *.netdrive.pl

    Sylwa, ale teraz nie jestem Ove - może on był młodszy. Ja mam 81 lat i kilka bolesnych kontuzji. - Ostatnio poprosiłem sąsiadkę by żarówkę mi wymieniła, bo tak wysoko nie sięgam (podobno mam naderwane więzadło w barku).

  • fg2002

    Przepraszam, ale fg2002 to ja, zbit fg.

  • sylwiastep

    Domyslilam sie :) Ja Ci musze powiedziec, ze i tak nalezy Ci sie podziw - ilu osiemdziesieciolatkow nie tylko zna sie na komputerach, ale pisze blogi, udziela sie itp.? Niewielu.
    Mam nadzieje, ze naderwane wiezadlo nie boli Cie za bardzo..

  • fg2002

    Boli trochę mniej. Ale już ponad rok. I chyba nie przestanie.

  • sylwiastep

    Trzymajmy kciuki, aby w koncu przeszlo!

Dodaj komentarz

© OLZUSY u Fajwokloków
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci