Menu

OLZUSY u Fajwokloków

Szukanie pracy jest jak Tinder.

sylwiastep

Wlasnie sie dowiedzialam, ze stracilam prace. Moja szefowa odchodzi na emeryture, a poniewaz jestem zatrudniona bezposrednio przez nia, i moja praca zwiazana jest bezposrednio z nia, wiec i moj etat tez sie konczy.

Mam 3 do 6 miesiecy na znalezienie czegos innego. Zaczelam sie rozgladac, i nasuwa mi sie tylko jedna mysl.

Szukanie pracy jest jak szukanie randki na Tinderze.

Na poczatku wszystko jest ekscytujace, i mozliwosci wydaja sie nieograniczone.

Po kilku dniach pojawiaja sie wciaz to samo i to samo.

Po kilku wstepnych kontaktach jestesmy pelni nadziei, ze tym razem byc moze cos z tego bedzie, ze to wyglada obiecujaco....

A pozniej jednak okazuje sie/ dochodzimy do wniosku, ze jednak znow nic z tego nie bedzie.

Tylko mam nadzieje, ze szukanie pracy bedzie bardziej owocne od szukania partnera na Tinderze :D 

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • fg2002

    Czyli jest niedobrze. Współczuję.

  • Gość: [Iwona] *.kpn.net

    A ja wlasnie niedawno Ci pisalam jak jest w Holandii trudno o prace... mam nadzieje ze Tobie pojdzie Ci latwiej. W Holandii jest niestety problem z dobra tzn. biurowa praca dla obcokrajowcow. No moze o ile jestes native Brytyjczykiem czy Amerykaninem to moze cos szybciej znajdziesz ze wzgledu na perfect english w filii miedzynarodowej firmy. Dla innych to juz trudno nawet z super angielskim. Sprzatanie, fabryki, pola - taka praca jest dla obcokrajowcow bo Holendrzy do takiej nie pojda. No i u nas wszedzie kroluja prace przez agencje na krotki czas i z gorszymi warunkami. Ogolnie praca na stale to marzenie nawet dla czesci Holendrow. Ja mam teraz dosc spoko prace w rzadowym sektorze (biurowa) ale przez agencje wiec za 2 miesiace pewnie musze szukac od nowa.. i na sama mysl mnie juz w zoladku skreca bo tak jak piszesz pierwsze dni to ekscytacja a potem zderzasz sie z rzeczywistoscia.
    Mam nadzieje ze Tobie sie uda cos fajnego i szybko znalezc! Trzymam kciuki! :)

  • sylwiastep

    fg, bedzie dobrze! Miejmy nadzieje, w kazdym badz razie...

    Iwona, a wiesz, ze wlasnie o Tobie i Twoim komentarzu pomyslalam, jak sie dowiedzialam o swoim zwolnieniu? Tutaj jest troche inaczej, jesli dostaniesz prace w rzadowym sektorze, to juz na cale zycie, bo nie zwalniaja, i sa bardzo tolerancyjni... inna sprawa ze ciezko taka prace dostac.
    Mam nadzieje, ze uda Ci sie znalezc cos na stale, zebys juz nie miala tych stresow poszukiwawczych! Trzymam kciuki! (i za siebie tez :) )

  • Gość: [Iwona] *.kpn.net

    Sylwia tutaj niby tez ok. 80% posad rzadowych jest na stale po 2-3 latach pracy na kontrakty terminowe (o ile je przedluza na staly), ale ok 20% (na moje obliczenia) to praca przez agencje na kilka tygodni, miesiecy. Gdy juz nie potrzeba kogos to z dnia na dzien bye bye i tyle. Holandia to raj agencji pracy, z reszta tu powstaly jako pierwsze. I pracodawcy bardzo chetnie z tego korzystaja. W Anglii z tego co slysze i czytam jest pod tym wzgledem lepiej. Ja bede myslec pod koniec listopada co dalej, mam nadzieje ze troche mi jeszcze przedluza kontrakt ale kto wie.. Powodzenia i czekamy na update ;)

  • sylwiastep

    Koniecznie napisz, co wyszlo pod koniec listpada! Bede trzymala kciuki. Dziwie sie, ze agencje takie popularne, w koncu to wieksze koszty, bo drozej przez agencje.... ale moze nie mam racji, moze ubezpieczenie, urlopy itd. wynosza drozej w przekroju roku, na przyklad, niz wynajem pracownika na godziny... szalony swiat!

© OLZUSY u Fajwokloków
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci