Menu

OLZUSY u Fajwokloków

To mnie kreci

Kacza rodzina w swietle zagrozenia

sylwiastep

Wiezi rodzinne sa uniwersalne.

Rzeka. Plynie sobie kaczka z dwojka malych kaczatek. Wzdluz rzeki ide ja i szaleje Piegus. Kaczka zauwazyla niebezpieczenstwo. Zaczela kwakac glosno i alarmujaco. Zaraz podplynal do niej kaczor, z kolejna dwojka dzieci. Od tej pory trzymali sie razem.

Ale najpiekniejsza sytuacja byla, gdy wracalam z psem i ponownie spotkalam ta kacza rodzinke. Tym razem tata plynal z jednym dzieckiem, mama sama, tuz przed nia kaczatko. Pozostala dwojka dzieci byla daleko z przodu - bawily sie przednio - ganialy sie, wplywaly na siebie - takie dwa nygusy.

Kaczka, gdy nas zobaczyla, natychmiast podplynela do kaczatka, ktore bylo przed nia, i zaslonila je swoim cialem. Kaczor podplynal, i cala czworka zaczela plynac bardzo szybko w kierunku dwoch urwisow bawiacych sie w gorze rzeki. Pozniej kaczka zaczela glosno kwakac - wolajac maluchy. Caly czas plynac bardzo szybko. One caly czas sie bawily, nie zwracajac na mame uwagi. Kaczka kwacze coraz bardziej naglaco. Jedno z kaczatek cos jej odkwaknelo (pewnie 'Ale my sie bawimy!'), ona na niego z nerwami ('Ale ja ci kaze do mnie wrocic!'), i dwa maluchy, niechetnie, ale jednak zaczely plynac w kierunku mamy i taty. W tym momencie nadlecial rowniez wujek do pomocy (kolejny kaczor). Cala siodemka trzymala sie razem, czajac sie obok zadokowanej lodki, dopoki ja i Piegus nie oddalilismy sie na bezpieczny dystans.

Przyjemnie bylo patrzec, jak cala rodzina zjednoczyla sie w niebezpieczenstwie. I ten dodatkowy kaczor, ktory przyszedl z odsiecza...

Lubie takie poranne spcery z psem nad rzeka, kiedy jest tak wczesnie, ze nie ma ludzi, za to mozna obserwowac przygode - bo zdarzaja sie ciekawe rzeczy!

Niestety nie udalo mi sie kaczek sfilmowac, bo bateria w telefonie mi padla, ale udalo mi sie zrobic zdjecie niezdecydowanego slimaka - chcial sobie przejsc na druga strone sciezki, ale widocznie mu sie odwidzialo, za daleko bylo :)

20160528_07.55.18

PRIMA APRILIS

sylwiastep

Uwielbiam Prima Aprilis! Pasjami! Juz na kilka dni przed 1 kwietnia mysle, jakimi zartami moglabym nabrac najblizszych.

W tym roku na urodziny Zuzi (3 kwietnia) kupilam jej wspinaczke gorska. Czescia tej wspinaczki jest przemarsz po linie pomiedzy dwoma szczytami.

1 kwietnia rano wykrzyknelam podekscytowana do Zuzi:

- Wiesz, ze Piegus (nasz pies) tez moze isc na wspinaczke??

- Naprawde? pyta dziecko. 14 letnie, dodam. Zupelnie swiadome tego, ze jest prima aprilis, zupelnie przygotowane na to, ze matka na pewno bedzie chciala ja nabrac, dodam.

- Tak! Wyobrazasz sobie? Piegus sie bedzie po gorach wspinal! I pozwola mu za darmo, nie bede musiala placic... dostanie kask na glowe, przywiaza go linami, dadza karabinczyki....

Dziecko wciaz wierzy, cieszy sie coraz bardziej, ze jakie to bedzie super. Oczywiscie musialam przetestowac, jak daleko moge sie posunac.

- Zastanawiam sie, czy na czterech lapach bedzie chodzil, czy moze na dwoch, przednimi opierajac sie o linie poziome.....

- Moze na 4, tak bokiem.... drapie sie po glowie Zuzia.....

Pozniej dala sie nabrac na to, ze cytryna wlozona do mikrofalowki wybuchnie tak bardzo, ze caly dom wysadzi w poweitrze...

I ze jej znajomi smsy pisza na moj telefon....

Udalo mi sie rowniez nabrac bylego meza. Zadzwonilam do niego, i pytam: a Ty gdzie jestes?

- W praaacyyy .... zalamal mu sie nieco glos...

- No bo my tu jestesmy, na lotnisku, przylecialam z dziecmi Cie odwiedzic, myslalam, ze nas odbierzesz z lotniska, nie dostales smsa?....

Przerazenie w jego glosie w ciagu kolejnej minuty rozmowy - BEZCENNE! :D

33 miliony

sylwiastep

Para piecdziesieciolatkow z malego miasteczka w Szkocji wlasnie wygrala 33 miliony funtow. Trzydziesci trzy. Jakby kogos zlotowki interesowaly, to jest to tuz ponad 191 milionow.

Dla wiekszosci ludzi jest to suma niewyobrazalnie wielka. Aczkolwiek w Londynie te pieniadze kupilyby po prostu ladne mieszkanie. Oto przecietna cena nieruchomosci w najdrozszych dzielnicach Londynu:

Screenshot_20160113_19.17.34Wyobrazacie sobie? 41 milionow za dom? I to jest srednia cena, wiec niektore domy kosztuja jeszcze wiecej. I zaloze sie, ze wiekszosc z nieruchomosci to mieszkania. Prosze bardzo, tutaj mieszkanko za 26 milionow funtow.

Ale wrocmy do rzeczywisctosci.

Mam dla Was pytanie - co kupilibyscie, gdybyscie wygrali takie pieniadze? Nie chodzi mi o inwestowanie, domy, wakacje itd. Chodzi mi o rzecz, ktora zawsze chcieliscie miec, ale na ktora Was nie stac, lub szkoda Wam wydac pieniadze, bo sa inne wydatki.

Ja od dawna marze o plaszczu Burberry, klasycznym prochowcu. Niestety, jakos nie moge sie przelamac, aby wydac £1400 na plaszcz. No i szpilki Louboutin, na mega wysokim obcasie z czerwona podeszwa.

Loterii nie wygram nigdy, bo nie gram. Ale plaszcz i buty pewnego dnia bede miala. Zapewniam Was.  ;)

Randka z bylym tesciem i palaczem marihuany

sylwiastep

Randkowanie nie jest zadaniem latwym. Jest jak pelnoetatowa robota! Czlowiek musi sie umalowac, ubrac, przywdziac te szpileczki, do baru/restauracji sie wybrac, po to tylko, aby znow sie rozczarowac. W tym tygodniu widze jednego pana kazdego dnia.

W poniedzialek spotkalam sie z bardzo inteligentym panem. Bardzo duzo wiedzial o historii Europy, wlaczajac w to historie Polski. Mowi po rosyjsku. Podrozowal po calym swiecie. Studiowaj polityke Azji. Jako jedyny przed spotkaniem zainteresowal sie, czy nie bede miala problemu z opiekunka dla dzieci. Stuprocentowy gentleman. No generalnie na papierze - ideal.

No ale jak go zobaczylam, to od razu wiedzialam, ze nic z tego nie bedzie. Bo wygladal jak nieco mlodsza kopia mojego bylego tescia. Wyobrazacie sobie calowanie sie z bylym tesciem?

No wlasnie. Ja tez nie.

Wtorkowego pana nazwijmy Aktywista. Bo go sobie wyszukalam w google przed randka. Pelno go w wiadomosciach bylo kilka lat temu, bo mial afere z Tonym Blaire. Dziennikarz, filmy dokumentalne robi, zaangazowany w polityke. Wydawalo sie, ze bedzie bardzo interesujaco. W ciagu krotkiej rozmowy telefonicznej wydawalo  mi sie, ze Aktywista ma ADHD. Podczas randi to sie raczej sprawdzilo.

Mowil duzo, caly czas. Zadawal mi pytania, ale odpowiedzi go nie interesowaly. Bo zadawal to samo pytanie kilka razy. Po czym zapominal co odpowiedzialam. I znow pytal o to samo. W tym wieku problemy z pamiecia, prosze pana?

Poszedl do toalety. Po 15 minutach wrocil, smierdzial dymem i mietowkami.

- Palisz? zapytalam

- Tak, ale nie papierosy. Marihuane pale. Bo mnie rozluznia.

- Taki spiety dzisiaj jestes? zapytalam.

Nie byl. Ale i tak sobie popalil. W polowie randki wydawal sie byc totalnie pijany, ale dzielnie sie trzymal. Po ziolach chce sie jesc, wiec poszlismy do tajskiej restauracji. Tania, ale dobra. Lubie tam chodzic. Znam kelnerki.

Aktywista pod wrazeniem chyba nie byl, ale byl glodny, bylo pozno, wiec usiedlismy.

Zdaniem Aktywisty curry bylo zbyt malo ostre, a warzywa byly zbyt surowe.

Przyszedl rachunek. £24. Aktywista poprosil, abym mu zwrocila £10. Napiwku tez nie zostawil.

Zaprosil mnie na randke w weekend.

Bede zajeta.

Kawaler z Hadesu

sylwiastep

W piatkowe deszczowe popoludnie spotkalam sie z mlodym (o dwa lata mlodszym ode mnie) Greckim polbogiem. Tudziez taki wydawal sie na zdjeciach - umiesnione cialo, przystojna twarz, swietna praca!

Umowilismy sie przed sklepem o 18. Wyskoczyl jakos tak z nienacka o 18:05, i totalnie mnie wzial przez zaskoczenie. Musialam w doj spojrzec, aby zobaczyc jego umiesnione cialo siegajace mi do ramienia. Obrazek dokonczyly brzydkie zeby i wada wymowy - troche mu sie seplenilo.

Zabral mnie do bardzo eleganckiego martini baru, gdzie swiatla byly bardzo przyciemnione, muzyka bardzo glosna, i serwowano bardzo eleganckie - oczywiscie - martini.

Rozmowa toczyla sie swietnie, glownie mowil on, i glownie na temat podrozy tu i owdzie, oraz silowni, na ktorej spedza okolo 16 godzin tygodniowo.

Watek stracil tylko na chwilke, gdy mu powiedzialam, ze mam dwoje dzieci. Zapytal tylko:

- Jak dlugo je masz?

- No, sa ze mna caly czas, tak naprawde - odpowiedzialam, myslac, ze chodzi mu o to, ile godzin dziennie sie opiekuje swoimi dziecmi.

- Nie, od jak dawna je posiadasz - poprawil swoje pytanie.

Jestem posiadaczka wlasnych dzieci od wielu lat juz, jedno posiadam od 13, a drugie od 9 lat posiadam!!

Biedny nie bardzo wiedzial, jak to ugryzc, wiec szybko powrocil do swojego ulubionego tematu - silowni i podrozy.

Jego male oczka pracowaly rownie wytrwale jak i jego usta - zataczaly kregi dookola, zawieszajac sie na piersiach i posladkach innych kobiet obecnych w tym bardzo eleganckim martini barze.

Grecki polbog uznal za bardzo wazne poinformowanie mnie o tym, ze wybral Anglie na swoja rezydencje bo Angielki sa latwe; ze jego hobby, poza silownia i podrozami, to podrywanie kobiet; oraz ze on absolutnie nie chce sie zenic, bo slub to bierze sie tylko po to, zeby miec dzieci, bo i po co innego? On sam lubi mieszkac, tak, i owszem, potrzebuje seksu, ale to mozna latwo zdobyc wszedzie, nie trzeba brac do tego slubu.

Skonczylam martini i powiedzialam mu, ze musze isc, spotykam sie z przyjaciolmi na obiad (rzeczywiscie mialam umowiony obiad, z kolejnym potencjalnym kandydatem). Poszlam przodem, on za mna. Z telefonem. Moze na nastepna randke sie umawial? Juz sie nie dowiem, bo po bardzo niezrecznym pozegnaniu kontakt nam sie urwal. Miejmy nadzieje, ze na zawsze :)

© OLZUSY u Fajwokloków
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci