Menu

OLZUSY u Fajwokloków

Meble

Skrzynia na koce

sylwiastep

Lubie malowac. Glownie meble. Chociaz nie tylko malowac meble. Lubie cos, co tutaj nazywa sie  upcyckling, czyli odnawianie starych rzeczy, zmienianie ich stylu lub zmienianie ich przeznaczenia. Na przyklad ostatnio z metalowego koszyka na jajka zrobilam abazur na lampe.

Kilka miesiecy temu od sasiadki dostalam za darmo skrzynke na koce. Sosnowa, z pomalowanym na bialo wiekiem. Wcale zle nie wygladala, ale to nie moj styl. Moj dom, gdy sie do niego wprowadzilam, caly byl w sosnie - sosnowe panele na scianach, sosnowe podlogi, sosnowe okna i drzwi. Totalnie mnie to do sosny zniechecilo. Patrzec na sosne nie moge.

Skrzynia wygladala tak:

Blanket box before

Najpierw pomalowalam skrzynie na bialo, uzywajac farby kredowej. Farba kredowa (chalk paint) jest swietna, bo mozna nia malowac wszystko, i to w dodatku bez uprzedniego przygotowywania (papier scierny itd). Jest bardzo, bardzo matowa, i ma wyglad nieco shabby chic (jak to jest po posku? Rustykalny?) . Mozna ja kupic (jest dosyc droga), ale ja swoja farbe kredowa sama robie - moge wtedy miec taki kolor, jaki mi odpowiada.

Farbe kredowa robi sie mieszajac 3 czesci zwyklej farby emulsyjnej z 1 czescia gipsu w proszku, i do tego dodaje sie troche wody (zeby farba nie byla zbyt gesta). W takiej farbie szybko robia sie grudki, i gestnieje, dlatego nie warto jej robic zbyt duzo - tyle tylko, ile bedzie nam potrzeba.

Pozniej pomalowalam wieko skrzyni na kolor jasno szary. Bo taka mialam wizje.

Na koniec cos, co zupelnie skrzynie odmienilo. 'Tatuaz'. Wydrukowalam (na drukarce laserowej, wazne!!) obrazek muchy. Wycielam, zeby jak najmniej papieru zostalo dookola wydruku. Posmarowalam obrazek dosyc grubo zelem matujacym (nie jestem pewna, co to jest po polsku, po angielsku jest to Glaze Medium (matt or gloss), po polsku to chyba bedzie zel matowy.

Kolejnym krokiem bylo przylozenie obrazka do skrzyni, i przycisniecie go porzadnie, uzywajac karty kredytowej, zeby nie bylo zadnych babelkow powietrza.

Teraz czas na wino - duzo wina, bo obrazek musial schnac przez kilka godzin. Najlepiej przez noc.

Rano muche pomoczylam gabka, i mozolnie (ten krok zajmuje najdluzej) zdrapywalam papier ze skrzyni. Mozemy papier zdrapywac palcami, lub sciereczka. Co bedzie nam lepiej szlo. Ja uzywalam obydwu. Moczymy w razie potrzeby.

Efektem bedzie to, ze papier zostanie 'zrolowany' i usuniety, a nadruk pozostanie na meblu.

Koncowy efekt zaskoczyl mnie bardzo mile. Zdjecia zrobilam na szybko telefonem, i nie pokazuja jak swietnie skrzynia wyglada. Ale mam nadzieje, ze sie Wam podoba!

Blanket box after

A oto i mucha, nieco pozdzierana, ale nie szkodzi, bo to akurat pasuje w tym stylu.

Transfer on the furtniture

© OLZUSY u Fajwokloków
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci