Menu

OLZUSY u Fajwokloków

Podroze

Weekend w Kornwalii

sylwiastep

Gdyby ktos wybieral sie na zachod Angii, koniecznie nalezy wybrac sie do Kornwalii. Jest to przecudowny zakatek Anglii, z widokami zapierajacymi dech w piersi.

Podczas tego weekendu udalo mi sie 'zaliczyc' kilka atrakcji. 

Land's End jest najbardziej wysunietym na zachod kawalkiem ladu w Anglii. Jest rowniez niezwykle 'uturystyczniona' atrakcja, z drogim parkingiem, turystycznymi jadlodajniami i innymi "atrakcjami". Proponowalabym sobie darowac. W zamian wybierzcie sie do Cape Cornwall, ktore znajduje sie okolo 10 kilometrow od Land's End. Cape Cornwall podejrzewam wyglada teraz tak, jak Land's End wygladal 40 lat temu. Przyroda, piekne morze, malo ludzi. I z daleka widac Land's End.

20180623_13.31.3920180623_13.42.01_copy

 

Lizard Point jest kawalkiem Anglii najbardziej wysunietym na poludnie, i zdecydowanie polecam. Zakochalam sie. Nie mam zdjec gdyz podczas tej wizyty nie udalo mi sie pojechac na Lizard Point.

Kolejna atrakcja jest St Michael's Mount w miasteczku Marazion. Gora z zamkiem znajduje sie na 'wyspie'. Poczas odplywu mozna przejsc na gore na pieszo, gdy jest przyplyw kursuje lodka.

Atrakcja, ktora mnie niesamowicie zauroczyla jest Minack Theatre. Jest to teatr na swiezym powietrzu, wybudowany na zboczach gory, z widokami na morze. Aktorzy graja na scenie, widownia siedzi na skalach na stoku i oglada sztuke. Ale nie tylko. Mozna sobie przyniesc piknik, wino, albo cos cieplego.. Jest tez kawiarnia, w ktorej mozna kupic proste posilki czy gorace napoje. Najwazniejsza porada, jaka moge Wam dac - ubierzcie sie bardzo, bardzo cieplo. I wezcie sobie koc. Albo dwa. Chociaz dzien byl goracy, wytrzaslam sie porzadnie, zwlaszcza po zachodzie skonca, bo wiatr od morza niestety jest zimny.

20180622_21.51.44_copy

Wizyta w Kornwalii nie moze obyc sie bez tzw. cream tea, czyli podwieczorku skladajacego sie ze slodkich buleczek, tzw. scones, dzemu, gestej smietany zwanej 'clotted cream', i herbatki. Clotted cream robi sie podgrzewajac tluste krowie mleko w kapieli wodnej, ktore pozniej zostawia sie w plytkim naczyniu do wystygniecia. Kornwalia slynie ze swojej smietanki i jest z niej bardzo dumna.

Jako ciekawostke dodam, ze w sasiadujacym z Kornwalia Devon rowniez podaje sie 'cream tea'. Obydwa ksiestwa nalegaja, ze 'cream tea' pochodzi wlasnie od nich, ze to oni zaczeli ten zwyczaj. 

Jak jest naprawde, nie wiem. Ale wiem, ze 'cream tea' jada sie inaczej w obydwu ksiestwach. W Kornwalii na buleczke naklada sie najpierw dzem, a pozniej smietanke - 'bo my sie jej nie wstydzimy' - twierdza Kornwalijczycy. W Devon z kolei najpierw idzie smietanka, a dzem na wierzchu. Bo smietanka jest jak maslo, a przeciez nie naklada sie masla na dzem, przekonuja Devonczycy. Sprobowalam i tak, i tak. Z dzemem na wierzchu smakuje bardziej slodko. Ale i tak wole ze smietanka na wierzchu. Moze dlatego, bo tak zjadlam swoja pierwsza 'cream tea', kilka lat temu po przyjezdzie do Anglii.

 20180623_16.14.12

Kilka dodatkowych zdjec znajduje sie tutaj

Czy w Brazylii jest bezpiecznie?

sylwiastep

Na pewno slyszelisie o tym, ze Brazylia jest bardzo niebezpiecznym krajem. Kradzieze, morderstwa, nie wiadomo co jeszcze. Czy tak jest naprawde?

0115Dzwonek przymocowany do sciany w taki sposob, aby trudno bylo go ukrasc.

W Brazylii panuje wielka bieda. Turysci - bogaci, w porownaniu z lokalsami, sa latwym lupem. Powiedziano mi, ze w Brazylii jak ktos Cie napadnie, to sie nie bronisz i nie dyskutujesz, tylko wszystko oddajesz, bo inaczej mozesz stracic zycie.

W hotelu nastraszyli nas, powiedzieli, zeby absolutnie nie zabierac ze soba niczego 'na miasto', torebke zostawic w hotelu, aparat bron Boze, jak juz cos musimy zabrac, to najlepiej w plastikowej torbie z supermarketu, zeby nie kusic zlodziei.

Troche sie wystraszylam, i przyznaje, torebke w hotelu zostawialam, a moj porzadny aparat fotograficzny lezal bezuzyteczny w sejfie (zdjecia robione telefonem). Ale poza tym musze powiedziec, ze nie dajmy sie zwariowac!

Ja wyznaje zasade, ze ze zdrowym rozsadkiem i otwartymi oczami mozemy bezpiecznie podrozowac do wiekszosci krajow.  Oczywiscie, jesli bedziecie paradowac z iPhonem na wierzchu, jesli po nocy wybierzecie sie do nieciekawej dzielnicy, jesli obwiesicie sie zlotem, lub jesli pieniadze macie w otwartej torebce/plecaku, to stajecie sie latwym lupem i kusicie 'licho'. Ale odrobina ostroznosci, i mozna miec naprawde swietne wakacje!

Musze dodac, aby bylo sprawiedliwie, ze probowano zawyzyc mi rachunek - ale jak zwrocilam uwage, od razu przyniesli poprawny, oraz sklonowali mi karte platnicza - na szczescie bank zablokowal, i zwrocil mi pieniadze. 

Wspomne w tym wpisie o brazylijskich slumsach, zwanych 'favela'. Sa to osiedla budowane na stoczach gor. Podobno nikt nie chcial tam mieszkac, bo ciezko jest osiedlic sie na stoczu gory (budowa domow, elektrycznosc, woda). Zatem najbiedniejsi zaczeli sie tam osiedlac. Poczatkowo nie bylo ani wody, ani elektrycznosci, teraz juz jest. Ale favele z daleka mozna odroznic, domy sa bardzo blisko siebie. Nie bylam, bo favele slyna z bardzo wysokiej przestepczosci. Ale ogladalam zdjecia, biedota jest straszna. Na zdjeciu ponizej favela (oznaczona pieknymi strzalkami). Trzeba przyznac, ze mieszkancy favel widoki maja piekne :) 

0111

 

Brazylijskie przysmaki

sylwiastep

 W podrozach najbardziej fascynuja mnie zawsze ludzie, to, jak zyja, i to co jedza. Jedzenie jest wielka czescia moich podrozy. Z Tajlandii przywiozlam wielka milosc do tom yum (zupa slodko kwasnia z krewetkami, lub kurczakiem), a tajskie curry regularnie gosci na moim stole (sama gotuje). W Japoni zakochalam sie w wegorzu. Tak dobrego nigdzie juz nie udalo mi sie sprobowac. Po wizycie w Meksyku jem ceviche kiedy tylko moge (jest to surowa ryba, marynowana w soku z cytryny. Jest to danie serwowane w wielu krajach Ameryki Poldniowej, i w kazdym kraju jest nieco inna wersja - w Peru sa to cienkie plasterki ryby, w Meksyku jest to ryba, czasem krewetki, posiekane drobniutko, podawane z drobno posiekanymi pomidorami, ogorkiem, i pietruszka).


W Brazylii smakowalo mi wiele rzeczy. Jedna z nich jest feijoada, danie z miesa i czarnej fasoli. Podawane z jakims zielonym warzywem, nie jestem pewna co to, i posypane kaszka z manioku - tapioka (czytaj ponizej).

20180407_15.46.40

Maniok to warzywo, jak ziemniak niejako, i z niego wyrabia sie tapioke - maczke z manioku.

Tapioka jest wykorzystywana powszechnie i wszedzie, do roznorakich dan, a maczka posypuje sie wiele dan. Z tapioki rowniez robi sie nalesniki, do srodka ktorych wklada sie szynke, pomidory, i inne 'wkladki'. Zdjecie ponizej. Nalesniki z tapioki robione z jajkiem (nieco przypominajace nasze nalesniki) nazywaja sie krepioka.

0130

 Kolejna rzecza, ktora odkrylam w Brazylii jest owoc persymony, po portugalsku CAQUI. Po dlugim spacerze w upale usiadlam sobie w barze - bary tutaj wygladaja nieco inaczej niz w Polsce. Sam bar przewaznie jest maly, przed barem jest kilka wysokich stolikow, stolikow z krzeselkami, i ludzie siedza sobie na zewnatrz, rozmawiaja, pija caipirinia, i dobrze sie bawia. Zatem usiadlam przy stoliku na zewnatrz, a na stoliku stalo pudelko z owocami na sprzedaz, min. z mango i z czyms, co wygladalo jak pomidor. Bylam bardzo ciekawa, wiec kupilam jednego, i sprobowalam. Okazalo sie, ze to nie pomidor, tylko persymona. Smakuje bardzo slodko, jest soczysta, ale nie potrafie porownac jej do niczego innego, co jadlam w przeszlosci.

0037

A skoro juz o barach mowa, oto zdjecie 'lokalnego' baru (przy moim hoteliku). W barze tym sprzedaja (o ile dobrze pamietam) prawie 200 roznych rodzajow cachaca (narodowy akohol, jak wodka dla Polakow). Dwiescie!!!

 00631

0065

Skoro juz o alkoholach i o wodce, znalazlam w supermarkecie wodke zwana.... POLAK. Made in Brazil :D 

0129

 Musze dodac, ze o ile piwo i cachaca sa bardzo tanie, wino jest o dziwo niesamowicie drogie, nawet w porownaniu z Anglia, ktora ma drogi alkohol.

Brazylia slynie, oczywiscie, z wolowiny. I musze Wam opisac restauracje, ktora jest wyjatkowa. Jest to tzw. 'all you can eat', czyli placi sie jedna cene, i mozna jesc do bolu. Jest bar salatkowy, w ktorym sa wszelakie rodzaje warzyw, serow, wielki blok parmezanu (metrowe kolo, nie przesadzam!), pomidory suszone, losos, i cala masa innych rzeczy. Sam bar salatkowy to uczta dla zmyslow. Ale glownym gwozdziem programu jest mieso. Kelnerzy nosza rozne rodzaje miesa nadziane na metalowe bolce - troche wieprzowiny, kielbaski, serduszka kurze, i wszelakie mozliwe rodzaje wolowiny - udziec, antrykot, roztbef, kark, poledwiczka, podchodza do stolikow i oferuja gosciom. Goscie na stole maja karteczke, po jednej stronie zielona (tak, poprosze wiecej miesa), po drugiej czerwona (na razie mam dosyc, potrzebuje przerwy. Wtedy kelnerzy do stolika nie podchodza, i nie oferuja jedzenia). Tak bardzo to dawno sie nie obzarlam. Nauczylam sie dwoch rzeczy po tej uczcie - po pierwsze znalazlam czesci wolowiny, ktore mi smakuja - nie jestem wielka fanka wolowiny, uwazam to mieso za suche i twarde. Do smaku przypadl mi rostbef i antrykot jako najbardziej miekkie. Po drugie nauczylam sie, ze bez wzgledu na to, jak wielkim fanem miesa sie jest, mieso moze sie przejesc po kilku godzinach :) 

0123

 

 

Copacabana i Ipanema

sylwiastep

Slub slubem, a ja wracam do Brazylii. Przynajmniej na wspominki :) 

Ktoz nie slyszal o Copacabana! I kto nie zna piosenki 'Dziewczyna z Ipanema'.... Otoz tak, udalo mi sie zobaczyc obydwie plaze! 

Copacabana jest starsza z dwoch plazy, Ipanema jest nowsza. W zwiazku z tym jest bardziej elegancka, drozsza, bardziej ekskluzywna. 

Pomijajac fakt bezpieczenstwa - podobno zdarzaja sie przypadki, gdzie podchodzi do ludzi zlodziej, i albo mu oddajesz swoje rzeczy, albo cie zastrzeli - i wcale nie watpie, ze to prawda, widzialam wielu uzbrojonych zolnierzy - z wielkimi karabinami - przechadzajacych sie wzdluz plazy - plaza w Rio to sposob zycia po prostu. W niedziele glowna ulice przy plazy zamyka sie dla ruchu samochodowego, po to, aby ludzie mogli jezdzic na rowerach, rolkach, chodzic na spacery, uprawiac sport... duzo ludzi gra w pilke - typowa gra polega na tym, ze w kolku podaje sie pilke, mozna uzywac kazdej czesci ciala, tylko nie rak. 

Ach, i kazdy nosi bardzo wciete bikini!  Tyle pup na raz nigdy nie widzialam! Nikt sie nie stresuje swoja sylwetka, czy cellulitem. Ludzie tutaj kochaja swoje ciala - przynajmniej tak to wyglada na plazy. I nikt nie nosi kostiumow jednoczesciowych - widzialam moze 3 przez caly pobyt w Brazylii. Moje 'europejskie' bikini wydawalo sie bardzo, bardzo konserwatywne... 

0119

Na plazy sprzedaja rozmaite przekaski, napoje, wlaczajac w to, oczywiscie, caipirinie, sprzedaja klapki, chusty, oraz kostiumy kapielowe :) 

0061

Mozna wynajac sobie za niewielkie pieniadze parasol i lezaczki, i spedzic caly dzien podziwiajac gole pupy i cudownie umiesnione orzechowe ciala mlodych Brazylijczykow....

Ipanema: 

00590060

Copacabana:

01170118Zwroccie uwage na charakterystyczny wzor na chodniku przy plazy. Znak rozpoznawczy. W Brazylii duzo jest burkowanych kamieniami chodnikow. Podobno dlatego, bo dawno temu (nie pamietam kiedy, przyznaje sie!) statki wywozily z Brazylii do Portugalii zloto. Przyplywajac do Brazylii potrzebny byl im balast, w zwiazku z czym przywozili z Portugalii.... kamienie. Wywalali te kamienie w Brazylii, i statki ladowali zlotem. Brazylia musiala cos robic z tymi kamieniami, i stad burkowane chodniki. 

 

© OLZUSY u Fajwokloków
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci