Menu

OLZUSY u Fajwokloków

A to bedzie niesamowicie szczery wpis. Bolesny.

sylwiastep

Life happens, jak to mowia Anglicy. Lub zycie sie toczy, chyba najlepsze polskie tlumaczenie. A my sobie z tym zyciem sie borykamy, z dnia na dzien, i nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakimi jestesmy bohaterami codziennego zycia.... 

Spotkalam sie dzisiaj na lunch z kobieta z pracy. Nie wiedzialysmy o sobie nic. Z wyjatkiem tego, ze jej maz ja zostawil dla innej kobiety. Tak, jak moj mnie zostawil. 

Rozmawialysmy sobie przy tym lunchu, i opowiadalysmy sobie swoje historie. I w polowie swoich opowiesci, sluchajac siebie, nagle mowie do niej: takiego gowna najlepszy pisarz by nie wymysli, co? Bo zycie jest najlepszym pisarzem opowiesci zyciowych. 

Streszczajac moje osobiste 'gowna', dziecko urodzone z pokiereszowanymi jelitami, operacja od razu po urodzeniu. Potem placz dzien i noc, dzien i noc, przez dwa lata, kolezanka mi przypomniala ostatnio, ze cieszylam sie, ze przespalam 3 godziny na dobe....Dziecko, ktore ma niewyleczalna chorobe pluc, diagnoza, ze mukowiscydoza, ze przecietnie zyje sie z tym 34 lata... jak tu zyc wiedzac, ze twoje dziecko umrze przed toba...codzienne fizjoterapie, oklepywanie, antybiotyki, walka. Maz, ktory byl miloscia mojego zycia, zostawia mnie dla mlodej azjatyckiej siksy, kiedy nasze dzieci mialy rok i piec lat. Sama, w obcym kraju. Lazilam po klubach, pilam i palilam. Pozniej podjelam decyzje, i wyjechalam z Kataru, pojechalam do Anglii, gdzie wyladowalam z trzema walizkami, dwojka dzieci (4 i 8 lat), i bez niczego innego, gdzie nie znalam nikogo, nie mialam nikogo, bez znajomych, bez rodziny, w obcym kraju, bez pomocy. Mieszkalysmy przez kilka miesiecy bez lozka, bez krzesel, spalysmy na podlodze, siedzialysmy w salonie na podlodze, jadlysmy z talerzy na podlodze, bo stolu nie mialysmy. Milosc trudna, do mezczyzny, ktorego spotkalam w zlym momencie, kiedy sama nie wiedzialam, czego chce. Dowiedzialam sie, ze on byl wlasnie tym, co  chcialam gdy bylo juz za pozno, gdy zapadl na chorobe pluc. Po podwojnym przeszczepie dane nam byly kolejne dwa lata, szansa na naprawienie tego, co zmarnowalismy wczesniej, klocac sie i zrywajac co chwila. Niestety, przeszczep zostal odrzucony, i znow zostalam sama, osoba, ktora kochala mnie i moje dzieci nad zycie odeszla, zostawiajac pustke i depresje. Dlaczego wytrzymales ze mna tyle czasu, pomimo, ze taka okropna bylam, zapytalam go dwa dni zanim zmarl. Bo wiedzialem, ze jestes 'moja jedyna', odpowiedzial. Cala seria randek, spotkan z panami, idiotami, dzentelmenami i fiutami. Na przyklad jeden taki, ktory w wieku 45 mieszkal z mama, i zaczal narzekac, ze samotne matki dostaja wszystkie domy od urzedu miasta, i on, biedny, nie moze dostac, bo nie ma dzieci... albo jeden taki, ktory mowil, ze ma 55 lat, okazalo sie, ze ma 68, ktory dokonal genialnego odkrycia, ze jestem prostytutka, bo stac mnie na wakacje, jak jestem na wakacjach to nie tesknie za swoimi dziecmi, mam samochod, oraz nie zaprosilam go do domu... niezbite powody, ze jestem prostytutka.... po tym jak mu kazalam spadac znow zapisal sie do Tindera. Tym razem mial 53 lata. Dziecko, ktore sie okalecza (to taka moda teraz w szkolach angielskich, podobno....). Jak opisac uczucie, gdy sie widzi uda i ramiona swojego dziecak posiekana przez zyletke? Chyba sie nie da... Dziecko z ADHD. Dziecko z myslami samobojczymi, planujace swoja smierc. Corka nieszczesliwie zakochana w dziewczynie, ktora chce byc chlopakiem, i przechodzi proces zmiany plci,  probujac przy tym przedawkowac leki. To takie moje osoboste "gowna", z ktorymi musze sie zmagac codziennie. Nawet sobie nie uswiadamiajac tego, ze sie z nimi zmagam. Bo to po prostu jest moje zycie codzienne.  

Tak. Wszyscy mamy swoje 'gowna'. Wszyscy jestesmy bohaterami. Nawet sobie nie zdajac z tego sprawy. Bo to jest po prostu nasze zycie codzienne.

Moja znajoma, z ktora sie spotkalam, jezdzi na wozku inwalidzkim. Maz ja zostawil jak jej zdrowie zaczelo sie pogarszac, bo 'nie mogl sobie z tym poradzic', to bylo dla niego 'zbyt ciezkie do zniesienia'. Wiec odszedl do mlodszej, zdrowej kobiety. Pewnie nie mogl sobie poradzic ze swoim 'gownem'... 

Zapytalabym Was jakie sa Wasze ..... ale wiem, ze to bardzo osobiste pytanie. Ten wpis jest bardzo osobisty. Ale rozmowa z moja znajoma uswiadomila mi, ze kazdy z nas na codzien boryka sie z wieloma problemami. Duzymi, malymi. Ale sobie radzimy, lepiej, lub gorzej, ale radzimy. Bo musimy. Bo jestesmy silni!

 

Przetwory z domowego ogrodka

sylwiastep

Pomidorow i ogorkow byl ci u mnie dostatek, przejesc nie moglam, wiec wymyslilam sobie, ze zrobie latwe przetwory. Z naciskiem na LATWE. Bo przetwory i pieczenie ciast to nie moja dzialka.

Wiec zrobilam suszone pomidory. 

20180825_14.59.03

Male pomidorki przekroilam na pol, i rozlozylam na brytfance 'ziarnkami' do gory. Posypalam sola, pieprzem, i polalam oliwa z oliwek. Wsadzialm do piekarnika, i w 110 stopniach 'pieklam' przez 4 godziny. Po 2 godzinach nieco je pomieszalam, bo zaczely od dolu byc 'przypieczone'. Podejrzewam, ze wieksze (normalne) pomidory przekrojone na pol zajelyby po prostu wiecej czasu. 

20180826_08.58.42

Gotowe pomidorki wlozylam w sloik, dodalam rozmarynu, i zalalam oliwa z oliwek. Olej przejdzie zapachem rozmarynu, i bedzie przepyszny do maczania chleba, lub do smazenia. A pomidorki swietnie sie nadaja do salatek, albo na chlebie polozone, albo do kurczaka.... 

20180826_09.02.28

 

Zrobilam rowniez ogorki. Nie robie 'kwaszonek', ani innych takich, bo za duzo zachodu. Moj przepis niesamowicie prosty. 

Ogorki na tarce starlam na plasterki. Dodalam cebule (tez z dzialki), i 6 zabkow czosnku. Posypalam 3 lyzkami soli, i porzadnie wymieszalam. 

Zrobilam zalewe: 1 szklanak wody, 1 szklanka octu,  1.5 szklanki cukru. Do tego dodalam nasiona koperku i kminu, oraz platki papryczki. Troche mi sie sypnelo, jak widac na zalaczonym obrazku, ale to nie szkodzi, bo po prostu ogorki beda ostrzejsze. 

Wymieszalam, zagotowalam przez 3 minuty, dopoki sie cukier nie rozpuscil. Wrzucilam ogorki. 

Poczekalam 10 minut, i wszystko przelalam do sloja. Wstawilam do lodowki. Za 10 dni sprobuje, i dam Wam znac jak wyszly! 

 

 

Starzec sie z godnoscia

sylwiastep

Wpadl mi ostatnio w rece artykul o starzeniu sie kobiet. Z godnoscia. Juz samo to wyrazenie - "starzec sie z godnoscia" - w ogole mi nie pasuje. Bo co to oznacza? Zaakceptowanie zmarszczek? Emerytura wystarczajaca na zycie? Duma z tego, ze jest sie starym? Nie wiem.

Ja w ogole nie jestem zwolenniczka starzenia sie. Gdyby mnie bylo stac, i gdybym sie nie bala, to zrobilabym sobie absolutnie wszystkie mozliwe zabiegi na twarzy. Botoks, zlote nici, lifting, wypelniacze, nie wiem, co tam jeszcze. Mialabym wielkie usta, podniesione policzki, i zero zmarszczek. Oczywiscie nie w sposob totalnie oczywisty, nie chcialabym wygladac jak kopia setek innych kobiet, ktore wygladaja zupelnie tak samo. Ale nie widze zadnej atrakcji w zmarszczkach. Nie jestem zwolenniczka teorii, ze kazda zmarszczka pokazuje moje doswiadczenia zyciowe. Doswiadczen mam duzo, i ja to wiem, ale niekoniecznie chce to na twarzy obnosic.

Wiec chcialabym miec gladka twarz na starosc, gladkie rece i dekolt, i dlugie wlosy. Bo dlaczego niby kobieta w pewnym wieku lepiej wyglada w krotkich wlosach? Wcale nie. Ja lubie dlugie, i nie bede obcinala tylko dlatego, bo spoleczenstwo uwaza, ze tak wypada. Rowniez chcialabym nosic krotkie spodniczki, jesli mi kolana nie obwisna za bardzo, albo jeansy. I w ogole nie chcialabym sie zachowywac statecznie, bo nigdy nie bylam stateczna, wiec dlaczego niby teraz mialabym sie stac?

Stanowczo stwierdzam, ze nowoczesna 'stara' kobieta wcale nie musi byc 'babcina'.

A jakie jest Wasze zdanie na temat 'starzenia sie z godnoscia'? 

Oto kilka przykladow na to, jak kobiety w pewnym wieku wciaz moga byc mlode! 

1. Niesamowity styl! https://www.accidentalicon.com/

2. Stroj odpowiedni do wieku? Nie, dziekuje: https://www.notdressedaslamb.com/

3. Cudownosci! http://stylecrone.com/

 

Elektryczna szczoteczka do zebow

sylwiastep

Kupilam swoja pierwsza szczoteczke do zebow. Taka wibrujaca. Pierwsza wibrujaca. Podobno stomatolodzy utrzymuja, ze takie szczoteczki usuwaja o 90% wiecej nalotu niz tradycyjne szczoteczki do zebow. Ja tam nie wiem, ale na wyprzedazy byla, wiec kupilam.

Pierwsze mycie totalnie mnie zszokowalo. Tak, wiem, niewiele mi do szoku potrzeba.

Szczoteczka warczy jak wsciekly pies.

Policzki wibruja.

Laskocze mnie w jezyk jak nie wiem co.

Dziasla sie trzesa, lub przynajmniej takie mam wrazenie.

 

Piana tworzy sie jak szalona. Po 30 sekundach piany w ustach mam tyle, ze mi sie nie miesci, wylewa sie, i kapie po brodzie, biuscie, brzuchu.... (nie, nie mam brzucha wielkosci biustu, na golasa stalam i toczylo sie od gory w dol, ok?). 

Ale nie moge przestac, bo szczoteczka 2 minuty ma chodzic, i tyle mam szczotkowac. 

To szczotkuje, przechylona nad zlewem, zeby piana do zlewu leciala, a nie po mnie.

Wyszczotkowalam juz wszystkie zeby, od gory do dolu, przod i tyl i wszystkie zakamarki. Zazwyczaj juz bym skonczyla, ale szczotka warczy groznie, wiec nie przerywam, szczotkuje po raz drugi od poczatku.

Zatrzymalo sie. W polowie drugiego cyklu mojego. To co teraz mam zrobic? Zostawic polowe zebow wyszorowanych dwa razy, a polowe raz? Czy moze wlaczyc i 'doszorowac' druga polowke? A moze w dni parzyste powinnam prawa strone robic dwa razy, a w nieparzyste lewa?

Po kilku dniach w ogole sie nie przyzwyczailam do nowego doswiadczenia (czy tak sie czuja dzieci, ktorym sie zeby szczotkuje? Albo psy?). Za to wieczorem szczoteczka nie zawarczala.... bateria siadla. Zapomnialam naladowac.... 

Do dupy z takimi wynalazkami.

Wyciagnelam tradycyjna, niezawodna Oral B. Nie ma to jak reczna robota.

 

Moja mala, miejska dzungla

sylwiastep

Wczoraj pisalam o swojej dzialce, ale przed domem tez mam ogrodek! Mini dzungla wrecz. Przed domem, a nie na dzialce, z kilku powodow. Po pierwsze pomidory, pomidory na dzialce co roku mialy jakies chorobsko, wiec przestalam je tam uprawiac. Przed domem radza sobie swietnie. Po drugie ogorki, na dzialke jezdze raz, dwa razy w tygodniu, wiec nie moge regularnie podlewac roslin. A ogorki musza miec mokro. Po trzecie truskawki - jaka to frajda rano wyjsc przed dom, i zerwac swieze truskawki prosto do sniadania! 

Oto moj ogrodeczek, truskawki, ogorki, pomidory i magnolia :) 

IMG_6913

Pomidory. Wciaz zielone, ale jest ich duzo!

IMG_6898

 

Ogorek na scianie w centrum miasta :) Dorosl do murka, i potem sie wygial, i rosnie wzdluz murka. IMG_6897

 

Nawet bede miala owoc oliwki, albo i dwa! IMG_69091

© OLZUSY u Fajwokloków
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci