Menu

OLZUSY u Fajwokloków

Nowy blog juz dziala!!

sylwiastep

Zatem udalo mi sie skopiowac wpisy z Blox.pl na WordPress!! Hura! Niestety, nie obylo sie bez przeszkod – nie skopiowaly sie ani zdjecia, ani Wasze cudowne komentarze, niestety ��

Ale trudno, male to poswiecenie, wpisy wszystkie chyba sa!!! Ale generalnie chyba nowa strona wyglada calkiem fajnie – jak najbardzie prosze o komentarze i sugestie. Musze przyznac, ze nabralam nowego wigoru – to tak, jakby pisac bloga od poczatku! ��

Zapraszam zatem do WordPressowych Olzusow, poniewaz tutaj juz nie bede pisala. Adres strony:

https://olzusy.home.blog/

Jak zwykle zapraszam rowniez na Facebook: 

https://www.facebook.com/olzusy/ 

 

 

Ekscytujace wiesci!!

sylwiastep

Dostalam dzisiaj maila od blox.pl, ze blox niestety sie zamyka. 

Smutno mi sie troche zrobilo, bo bylam jedna z pierwszych kilkuset moze osob, ktore otworzyly bloga na blox.pl - niedlugo po tym, gdy blox.pl powstal. I przez wiele lat pisalam regularnie, i duzo. Poznalam wielu wspanialych ludzi, zarowno osobiscie, jak i wirtualnie, i z wieloma jestem w stalym kontakcie.

Wiem, ze ostatnio nie pisalam, z wielu powodow, troche dlatego, ze moje zycie zrobilo sie skomplikowane na osobistym poziomie, troche tez dlatego, bo mi sie nie chce...

Ale fakt, ze Blox.pl sie zamyka jest rowniez dobra wiadomoscia! Pozwoli mi to na przeniesienie Olzusow na wordpress.com - jak to wyjdzie, nie wiem, i nie recze, ze wszystko bedzie ok z przeniesieniem bloga, ale robie na razie proby. Mam rowniez zrobiona kopie Olzusow, sam tekst, wklejony do Worda, zajmuje 1677 stron!!!!! Kto by pomyslal! Moze kiedys i bedzie z tego ksiazka :) 

Zaleta wordpress jest to, ze pozwala on tworzyc wpisy z haslem - wiec bede mogla pisac o rzeczach waznych dla mnie, ktorymi niekoniecznie chce sie dzielic z calym swiatem! 

Zatem, powstrzymajcie oddech, zajrzyjcie za kilka dni, i kto wie, byc moze bede miala juz nowy adres Olzusow!!

Jak to Ola hakera udawala

sylwiastep

Dzisiaj szkola zamknieta, Zuzia wybrala sie na wycieczke nad morze z kolezanka, wiec wyjscia nie mialam, musialam Ole do pracy zabrac.

Ja sobie pracuje, Ola poszla do serwerowni (malutki pokoik obok, z komputerem sluzacym za nasz serwer).

- Ola, co robisz? pytam kontrolnie

- A nic, pisze sobie.

W pewnym momencie, po jakims czasie, Ola radosnie mi oswiadcza:

- Zobacz, mamusiu, moge z tego komputera korzystac!!

- Cooooo? pytam w szoku, bo wiem, ze komputera tam nie ma, tylko serwer, ktory zawsze jest zablokowany haslem

Wchodze do serwerowni, a tam komputer wlaczony, zalogowany jako admin, i Ola dumnie mi pokazuje, ze moze sobie na przyklad w internet wejsc!!!

W szoku stoje, patrze, jak to dziecko to zrobilo, jak sie zalogowala do serwera, nikt nie zna hasla z wyjatkiem firmy ktora zajmuje sie naszym IT....  hakerka ukryta, czy co?

Patrze na ekran, patrze, i widze, ze myszka zaczyna sie ruszac... okna sie zmieniaja... foldery otwieraja...

Zrozumialam, ze ktos z IT sie zdalnie zalogowal i cos tam robi.

Ufff! 

Pozniej rozmawialam z chlopakiem z IT, ze smiechem opowiedzialam mu, co sie stalo, a on sie przyznal, ze Olka stracha im napedzila, bo tez widzieli, ze nagle ktos zaczyna im grzebac w serwerze, czego sie zupelnie nie spodziewali...

A zeby bylo jeszcze smieszniej, ktos wyslal nam maila, ze shakowali nam system, i wlasnie ta grozbe nasze IT probowalo rozgryzc i zbadac kiedy Ola gmerala im w serwerze :D 

 

Weekend w Kent

sylwiastep

Wybralysmy sie na weekend do Kent. Niedaleko White Cliffs of Dover (Biale Klify w Dover) - z Dover odchodza promy do Francji. W pewnym momencie dostalam wiadomosc na telefonie: witamy we Francji (pomimo, ze wciaz bylysmy w Anglii - pewnie telefon odebral sygnal z masztu we Francji).

Pogoda dopisala, na szczescie. Kamienista plaza, zeberka w nadmorskiej knajpce, prowadzonej przez Polke (mieli Tyskie w ofercie - pierwszy raz widzialam polskie piwo w restauracji - w sklepach z latwoscia mozna dostac, moja stacja benzynowa ma kilka rodzajow polskiego piwa, ale w restauracji jeszcze nigdy nie widzialam....)

Pare zdjec tutaj.

Szukanie pracy jest jak Tinder.

sylwiastep

Wlasnie sie dowiedzialam, ze stracilam prace. Moja szefowa odchodzi na emeryture, a poniewaz jestem zatrudniona bezposrednio przez nia, i moja praca zwiazana jest bezposrednio z nia, wiec i moj etat tez sie konczy.

Mam 3 do 6 miesiecy na znalezienie czegos innego. Zaczelam sie rozgladac, i nasuwa mi sie tylko jedna mysl.

Szukanie pracy jest jak szukanie randki na Tinderze.

Na poczatku wszystko jest ekscytujace, i mozliwosci wydaja sie nieograniczone.

Po kilku dniach pojawiaja sie wciaz to samo i to samo.

Po kilku wstepnych kontaktach jestesmy pelni nadziei, ze tym razem byc moze cos z tego bedzie, ze to wyglada obiecujaco....

A pozniej jednak okazuje sie/ dochodzimy do wniosku, ze jednak znow nic z tego nie bedzie.

Tylko mam nadzieje, ze szukanie pracy bedzie bardziej owocne od szukania partnera na Tinderze :D 

© OLZUSY u Fajwokloków
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci