Menu

OLZUSY u Fajwokloków

Moja mala, miejska dzungla

sylwiastep

Wczoraj pisalam o swojej dzialce, ale przed domem tez mam ogrodek! Mini dzungla wrecz. Przed domem, a nie na dzialce, z kilku powodow. Po pierwsze pomidory, pomidory na dzialce co roku mialy jakies chorobsko, wiec przestalam je tam uprawiac. Przed domem radza sobie swietnie. Po drugie ogorki, na dzialke jezdze raz, dwa razy w tygodniu, wiec nie moge regularnie podlewac roslin. A ogorki musza miec mokro. Po trzecie truskawki - jaka to frajda rano wyjsc przed dom, i zerwac swieze truskawki prosto do sniadania! 

Oto moj ogrodeczek, truskawki, ogorki, pomidory i magnolia :) 

IMG_6913

Pomidory. Wciaz zielone, ale jest ich duzo!

IMG_6898

 

Ogorek na scianie w centrum miasta :) Dorosl do murka, i potem sie wygial, i rosnie wzdluz murka. IMG_6897

 

Nawet bede miala owoc oliwki, albo i dwa! IMG_69091

Warzywa domowej roboty

sylwiastep

Od czterech lat mam dzialke. Dzialka to raczej czasochlonne i kosztowne hobby. Co roku wydaje okolo £60 na dzialke (oplata za posiadanie dzialki, nasiona, rosliny, nawoz, itd). Gdybym miala podsumowac, ile zaplacilabym za swoje plony..... hmmmm, raczej bezcenne, bo malo kto chcialby zaplacic za przerosniete rzodkiewki, lub za robaczywa marchew. 

Ale uprawiam, bo lubie, i sprawia mi to przyjemnosc.

Co roku jest inaczej. Jednego roku pomidory rosna swietnie, w nastepnym roku zzera je chorobsko jakies. Dwa lata temu pietruszke mialam wielkosci ramienia Oli, w zeszlym roku w ogole pietruszka nie wykielkowala. Takie zycie.

W tym roku plony sa mieszane. Agrest obrodzil cudownie. Pierwszy rok owocuje, i lodygi az sie uginaja od owocow.

IMG_6895

Za to ziemniaki - beznadzieja. Z pieciu krzakow wykopalam 3 ziemniaki.... dwie inne odmiany wsadzilam, i te nieco lepiej sobie poradzily, ale tez niezbyt swietnie. Bob zzeraja mszyce, kalarepki musialam oslonic, bo kapustnik sie do nich dobral, i liscie zezarl.

Pierwszy raz posadzilam kukurydze. U sasiadow sa juz kolby, u mnie wciaz nie, ale przynajmniej duze krzaki mam :)  (p.s. nie wiem, dlaczego zdjecia sie w poprzek laduja!!!)

 IMG_68132

 

Po lewej stronie bob, obok pod siatka marchewka i kalarepki, pod siatkowa klatka rosly truskawki, juz sie skonczyly. Dalej w tle kukurydza, szparagi, i maliny.

IMG_6815

 

Dzisiaj z dzialki przywiozlam takie oto plony. Zuzia jak zobaczyla, to mowi: och, wygladamy jak taka kochajaca sie, organiczna rodzina, ktora je zdrowe, organiczne produkty.... CHWILECZKE, co to znaczy WYGLADAMY??? Czy to oznacza, ze nie jestesmy??? :D

Agrest, rzodkiewki, ziemniaki, maliny, jagody, bob, fasolka szparagowa, buraczki oraz czerwona cebula.
IMG_69081

Futbolowo

sylwiastep

Anglia szaleje. Okna domow udekorowane angielska flaga. Angielskie flagi powiewaja z okien samochodow. Panowie dumnie obnosza brzuszki obciagniete koszulkami druzyny angielskiej. Tak jest. Kazdy ma nadzieje. Moze w koncu "Foodball is coming home"?

Pilka nozna sie nie interesuje, ale ogladam wieksze mecze, gdy graja 'moje' druzyny, czyli Polska i Anglia. Pomimo, ze sie nie interesuje, nie udalo mi sie uciec od zdobycia wiedzy na temat futbolu. 

Anglia dzisiaj gra w polfinale pucharu swiata pilki noznej. Ostatni raz udalo im sie tego dokonac 28 lat temu, w 1990 roku - kazdy gracz terazniejszej druzyny urodzil sie juz po tym fakcie :D Angielska druzyna jest bardzo mloda i malo doswiadczona druzyna.

Anglicy bardzo podnieceni. Nadzieje wielkie. Niektorzy zakladaja, ze Chorwacje latwo uda sie pokonac. Inni uwazaja, ze jest to bardzo niebezpieczny oponent. 

W radiu przynajmniej raz na dzien mozna posluchac piosenki "Three Lions", ktora nuca na ulicach fani. Fraza 'Football is coming home', czyli pilka nozna powraca do domu, podobno wywodzi sie z tego, ze nowoczesny futbol pochodzi wlasnie z Anglii, i jesli uda sie wygrac mistrzostwa, to pilka powroci tam, skad pochodzi, skad wyszla, do domu.

Podczas ostatniego meczu Anglii, gdy zakwalifikowali sie do polfinalow, ulice opustoszaly. Sa zalozenia, ze dzis wieczorem beda calkowite pustki na ulicach. Sprzedaz piwa w pubach wzrosla drastycznie. (co sie niefortunnie zlozylo, bo Anglii brakuje dwutlenku wegla, i jest problem z produkcja napojow gazowanych - to tak na marginesie, jako ciekawostka).

Wzrosla sprzedaz kamizelek. Bo znakiem rozpoznawczym trenera angielskiej druzyny jest kamizelka wlasnie. To pewnie wsrod panow. Wsrod pan wzrosl poziom zainteresowania trenerem, a zwlaszcza jego zyciem osobistym - pierwsza 'podpowiedz' Google na wpisanie 'Gareth Southgate' to 'zona Gareth Southgate'. Ktora ma na imie Alison, i jest ze swoim mezem od 20 lat.

Gareth-Southgate

To co, zaciskamy kciuki za Anglie dzis wieczorem? Czy moze kibicujecie Chorwacji? A moze w ogole Was pilka nozna nie interesuje, i pojdziecie sobie w zamian do kina (jeden teatr tutaj oferuje znizki na sztuki odbywajace sie w czasie meczu... dla zachety)? 

 

Rozmowa z urzedem skarbowym

sylwiastep

Zadzwonilam do urzedu skarbowego. Kazdy wie, ze telefon do urzedu skarbowego to samobojstwo. Ale musialam.

Po kilku sygnalach automatyczny glos daje mi do wyboru kilka opcji. Potem jeszcze kilka. I jeszcze kilka. W koncu automatyczny glos pyta: 'Podaj swoj pesel'

AB 12345, mowie szybko. 

'Podaj swoj pesel' - slysze ponownie

AB 12345, powtarzam, wolniej.

'Podaj swoj pesel'

 

A    B    1   2   3   4   5 - mowie super wolno i wyraznie

'Podaj swoj pesel'

A jak Agnieszka, B jak Bolek, 12345 - probuje

'Podaj swoj pesel'

 AB 12345! krzycze do telefonu

'Podaj swoj pesel' - automat sie nie poddaje.

AB 12345 - tym razem po polsku. Moze automat z Polski, albo cos?

Po kolejnych kilkunastu (tak, kilkunastu! Automat sie nie poddawal, wciaz pytal, a innej opcji nie dawal... i co zrobic? Juz stracilam prawie pol godziny swojego zycia) na kolejne pytanie o pesel powiedzialam: 'Nie znam'. Ta odpowiedz zadowolila automat od razu, i wrzucil mnie na liste oczekujacych na polaczenie. Po 45 minutach czekania w koncu udalo mi sie porozmawiac z urzedniczka.... 

Do tej pory nie wiem, dlaczego automat nie mogl zalapac mojego pesel. W koncu moj akcent nie jest az tak silny, zeby nie mozna mnie bylo zrozumiec.... :D 

 

 

 

Weekend w Kornwalii

sylwiastep

Gdyby ktos wybieral sie na zachod Angii, koniecznie nalezy wybrac sie do Kornwalii. Jest to przecudowny zakatek Anglii, z widokami zapierajacymi dech w piersi.

Podczas tego weekendu udalo mi sie 'zaliczyc' kilka atrakcji. 

Land's End jest najbardziej wysunietym na zachod kawalkiem ladu w Anglii. Jest rowniez niezwykle 'uturystyczniona' atrakcja, z drogim parkingiem, turystycznymi jadlodajniami i innymi "atrakcjami". Proponowalabym sobie darowac. W zamian wybierzcie sie do Cape Cornwall, ktore znajduje sie okolo 10 kilometrow od Land's End. Cape Cornwall podejrzewam wyglada teraz tak, jak Land's End wygladal 40 lat temu. Przyroda, piekne morze, malo ludzi. I z daleka widac Land's End.

20180623_13.31.3920180623_13.42.01_copy

 

Lizard Point jest kawalkiem Anglii najbardziej wysunietym na poludnie, i zdecydowanie polecam. Zakochalam sie. Nie mam zdjec gdyz podczas tej wizyty nie udalo mi sie pojechac na Lizard Point.

Kolejna atrakcja jest St Michael's Mount w miasteczku Marazion. Gora z zamkiem znajduje sie na 'wyspie'. Poczas odplywu mozna przejsc na gore na pieszo, gdy jest przyplyw kursuje lodka.

Atrakcja, ktora mnie niesamowicie zauroczyla jest Minack Theatre. Jest to teatr na swiezym powietrzu, wybudowany na zboczach gory, z widokami na morze. Aktorzy graja na scenie, widownia siedzi na skalach na stoku i oglada sztuke. Ale nie tylko. Mozna sobie przyniesc piknik, wino, albo cos cieplego.. Jest tez kawiarnia, w ktorej mozna kupic proste posilki czy gorace napoje. Najwazniejsza porada, jaka moge Wam dac - ubierzcie sie bardzo, bardzo cieplo. I wezcie sobie koc. Albo dwa. Chociaz dzien byl goracy, wytrzaslam sie porzadnie, zwlaszcza po zachodzie skonca, bo wiatr od morza niestety jest zimny.

20180622_21.51.44_copy

Wizyta w Kornwalii nie moze obyc sie bez tzw. cream tea, czyli podwieczorku skladajacego sie ze slodkich buleczek, tzw. scones, dzemu, gestej smietany zwanej 'clotted cream', i herbatki. Clotted cream robi sie podgrzewajac tluste krowie mleko w kapieli wodnej, ktore pozniej zostawia sie w plytkim naczyniu do wystygniecia. Kornwalia slynie ze swojej smietanki i jest z niej bardzo dumna.

Jako ciekawostke dodam, ze w sasiadujacym z Kornwalia Devon rowniez podaje sie 'cream tea'. Obydwa ksiestwa nalegaja, ze 'cream tea' pochodzi wlasnie od nich, ze to oni zaczeli ten zwyczaj. 

Jak jest naprawde, nie wiem. Ale wiem, ze 'cream tea' jada sie inaczej w obydwu ksiestwach. W Kornwalii na buleczke naklada sie najpierw dzem, a pozniej smietanke - 'bo my sie jej nie wstydzimy' - twierdza Kornwalijczycy. W Devon z kolei najpierw idzie smietanka, a dzem na wierzchu. Bo smietanka jest jak maslo, a przeciez nie naklada sie masla na dzem, przekonuja Devonczycy. Sprobowalam i tak, i tak. Z dzemem na wierzchu smakuje bardziej slodko. Ale i tak wole ze smietanka na wierzchu. Moze dlatego, bo tak zjadlam swoja pierwsza 'cream tea', kilka lat temu po przyjezdzie do Anglii.

 20180623_16.14.12

Kilka dodatkowych zdjec znajduje sie tutaj

© OLZUSY u Fajwokloków
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci