Menu

OLZUSY u Fajwokloków

Szukamy meza

sylwiastep

Ogloszenie z lokalnej gazety "Daily Gulf Times" z dnia 23 sierpnia 2004 roku, strona 14:


"Szukamy odpowiedniego kandydata dla naszej ukochanej corki, 18, szczupla, bardzo jasna karnacja, madra, 5'4.5 wzrostu, ladna, sliczna, dobrze wychowana, grzeczna, obyta*. Jestesmy szanowana rodzina muzulmanska**. Szukamy profesjonalisty, madrego, w wieku 23-28 lat, pochodzacego z z szanowanej, wyksztalconej i religijnej rodziny. Powinien mowic w Urdu, najchetniej Karachi, i powinien pracowac w Doha lub na Srodkowym Wschodzie. Tylko rodzice z powaznymi zamiarami powinni odpowiedziec na to ogloszenie, chcemy wydac nasza corke za maz.

Prosimy o kontakt Mrs. F, telefon xxxxxx, aby zobaczyc zdjecie prosimy o email na adres: .....@.......com"


* w oryginale rodzice napisali o niej rowniez "she is soft spoken" - nie wiem, czy tutaj chodzi o to, ze ma aksamitny glos?

** w oryginale bylo family of sunni muslim, ale ja niestety nie wiem, jak to przetlumaczyc, i czy to sie w oglole tlumaczy.

Z Kataru

sylwiastep

Ten wpis powinien miec date 28 sierpnia 2004 (z powodu braku dostepu do internetu napisane to zostalo offline).

Pisze juz z Kataru. Jakims cudem udalo mi sie uzyskac wize - na 14 dni tylko, ale lepszy rydz niz nic. Wiza zostala zeskanowana i przeslana nam mailem (do Polski), zatem na granicy stawilismy sie nie tyle z wiza, co z wydrukiem wizy. Cala poddroz balismy sie, aby znow cos nie nawalilo, aby znow nas nie cofneli na granicy.

Na szczescie tym razem udalo sie bez wiekszych problemow. Odebralismy nasze walizki (te, ktore przylecialy z nami do Kataru 9 dni temu; kiedy nas cofneli z granicy, bagaze zostaly w Katarze). Po raz pierwszy w zyciu spotkalam sie z przeswietlaniem bagazy przy wjezdzie do krau (zazwyczaj sie to robi przy wyjezdzie). A tutaj przy wyjsciu z lotniska stoja maszyny i kazda walizka musi zostac przeswietlona. Jest to zwiazane z zakazem wwozenia alkoholu do Kataru. Oczywiscie, aby nie bylo za nudno, nasz bagaz musial zostac przeszukany. Kazali nam otworzyc walizke, bo wydawalo im sie ze widzieli w niej alkohol. Alkoholu oczywiscie nie bylo, ale wywalanie naszych osobistych rzeczy na oczach tylu ludzi nie bylo mile.

Przy wyjsciu z lotniska najbardziej uderzajacy byl upal (godzina 10 wieczorem) - 35 stopni, oraz wilgotnosc powietrza. Momentalnie, ale to naprawde w ciagu 10 sekund, poczulam ze sie cala kleje. To takie wrazenie, jakby sie bylo w saunie w ubraniu.

Wkrotce dojechalismy do willi. Jest to dom sluzbowy, w ktorym mieszka kilkoro pracownikow z firmy Matta (ci, ktorzy przyjechali tu na krotko). To miejsce jest ogromne!! Pokoj dzienny na dole jest niemalze wielkosci calego naszego warszawskiego mieszkania!! Do tego pokoj do pracy, kuchnia, jadalnia, przedpokoj.... Na pierwszym pietrze dwie lazienki "ogolne" i 4 sypialnie (w tym dwie z prywatna lazienka). Jest jeszcze drugie pietro, ale tam nie bylam.

Z tylu jest przepiekny, duzy basen. Caly dom jest ogrodzony wysoka sciana (jak wszystkie domy tutaj, zreszta). Takze w basenie mozna sie kapac na golasa, i nikt spoza domu nawet nie zobaczy.

Do Kataru przylecielismy z nadzieja wyleczenia naszego zalazkowego stadium alkoholizmu. Poniewaz sprzedaz alkoholu jest tu silnie kontrolowana (trzeba miec licencje, a do uzyskania licencji trzeba miec karte stalego pobytu, sponsora, i pewnie tysiac innych rzeczy), mielismy nadzieje, iz ilosc wypijanego przez nas piwa spadnie drastycznie. Niestety, a moze stety, juz pierwszego wieczoru nasze nadzieje okazaly sie plonne - Dave, jeden z mieszkancow willi, tuz po naszym przyjezdzie, zaproponowal nam..... piow. No i chciej tu czlowieku rzucic picie....

sylwiastep

Kilka absurdalnych przepisow, dziwnych zwyczajow, trudnych do uwierzenia przyzwyczajen w Katarze...

  • Nie wpuszczaja do supermarketow z torbami. Jak masz torbe, to nie wejdziesz.
  • Szpital jest zamkniety w piatek i sobote (piatek jest takim dniem jak nasza niedziela). A jak sie smiertelnie rozchoruje w piatek, to co, mam czekac do niedzieli, czy tez od razu dzwonic do przedsiebiorstwa pogrzebowego? (ktore pewnie tez bedzie w piatek nieczynne....)
  • Pies musi miec paszport. W naszym domu jest teraz piesek, ktorego pan pojechal do Bahrain, a piesek czeka w Katarze az wszystkie niezbedne formalnosci zostana zalatwione....
  • Aby wyjechac do kraju nalezy miec wize. To akurat nikogo nie dziwi. Tutaj jednak, aby WYJECHAC z kraju tez trzeba miec wize. Bez wizy ani rusz. Taki delikwent, aby wyjechac z Kataru, musi uzystkac zgode tzw. sponsora, czyli osoby zapraszajacej (absolutnie kazdy tutaj musi miec sponsora). Czyli jesli np. pracodawca sie nie zgodzi, pracownik z kraju nie wyjedzie. Albo jesli maz powie nie, to zona (tak tak, nawet ta z zachodu, nie tylko "tutejsza") musi pozostac, chociazby i nie chciala (sponsorem kazdej zony w Katarze jest maz, bez meza nie wjedzie do kraju). Albo jak maz powie: "Ty mozesz pojechac, dziecko zostaje", to tak tez sie stanie - albo zona wyjedzie bez dziecka, albo zostanie z mezem.... (a wtedy to juz tylko detektyw R. moze pomoc).

Mapa Doha

sylwiastep

Doha jest stolica Kataru. Mieszka tam znakomita wiekszosc calej ludnosci tego panstwa, tam jest skupiony caly przemysl, caly swiat biznesu. Jest to w zasadzie jedyne "glowne miasto".

Doha rozwija sie w bardzo szybkim tempie - wiele rzeczy sie tu teraz buduje, a wszystko to w przygotowaniu do Asian Games 2006.

Mapa Doha

Polska szkola uwodzenia

sylwiastep

W artykule z http://kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1182011&KAT=239 opisana jest szkola uwodzenia. Oto kilka fragmentow, ktore wydaly mi sie ciekawe.

"Kobieta uwodzi w trzech czwartych przypadków (w latach 50. dowiedli tego znani badacze praktyk seksualnych, Clellan Ford i Frank Beach). Jednak tylko dlatego, że robi to dyskretniej, faceci myślą o sobie jak o samcach zdobywcach. Tomasz Szlendak opowiada: – Czytałem badania z 64 kultur z pięciu kontynentów. Wszystkie pokazały, że to kobieta wykazuje inicjatywę."

A to akurat jest przeciez wie kazda kobieta, i faceci tez, tylko ze sie do tego nie przyznaja.

"Niemiecka pisarka Arletta Grunestuhl już dawno zanotowała, iż inteligencja jest wielką zaletą kobiet, ale pod warunkiem że potrafią ją ukryć. Trzeba tylko grać rolę naiwnych i pozwolić panom przejąć inicjatywę. Bo uległość mówi płci brzydkiej, że nareszcie można podporządkować partnerkę swoim pragnieniom. Początkowo seks bez zobowiązań, z czasem, po cichutku, ona uzależnia od siebie mężczyznę. Ot, i cała tajemnica szybkiego podrywu na głuptasa. Finezji wiele nie potrzeba."

Ci mezczyzni, ktorych ja znam, raczej w gluptaskach (nawet tych udawanych) nie gustuja. Ale moze sie myle, moze oni sie dobrze maskuja?

"Życie pomaga teoriom. Ponoć najłatwiej się uwodzi w sanatorium, na urlopie, w piątek, w... odmiennych stanach świadomości. I – tu zaskoczenie – bardzo zbliżają niebezpieczne okoliczności. Kiedyś przeprowadzono badania. Dwie grupy żołnierzy poprowadzono przez dwa mosty. Jeden solidny, murowany, drugi niepewny i chybotliwy. Po drugiej stronie obu mostów czekały młode, skąpo odziane kobiety. Naukowcy porównywali potem liczbę nawiązanych kontaktów damsko-męskich. Okazało się, że więcej romansów zdarzyło się wśród żołnierzy, którzy wcześniej musieli przejść przez niepewny most."

A moze po prostu kobiety byly ladniejsze/ bardziej skore do randkowania? Mi by chyba amory nie byly w glowie gdybym byla uwieziona w metrze, podczas trzesienia ziemi.

"Tatiana Ostaszewska-Mosak przestrzega: – Jeżeli podczas uwodzenia zupełnie zataimy, jacy jesteśmy, musimy się liczyć z konsekwencjami. Gdy po fakcie okaże się, że ona wcale nie jest przebojowa, ma doklejane paznokcie i rzęsy, biust podniesiony biustonoszem, a pupę podtrzymuje majtkami korygującymi figurę, on ma pełne prawo czuć się oszukany. I możemy nie mieć już czasu, by pokazać się od naszej prawdziwej, najlepszej strony."

A przeciez to jest normalne, ze na pierwszej randce zadna dziewczyna nie powie: "Sluchaj, bo ja tak naprawde to mam sztuczny biust, i od chodzenia do pubow to ja wole ogladac TV w papilotach na glowie, jedzac czekolade". I zaden chlopak nie powie: "Wiesz, a ja wole wyskoczyc z kumplami na piwko zamiast spotykac Twoje kolezanki".

I chyba nikt nie powinien sie czuc przez to oszukany...

"Wtorek. Odbieramy zaświadczenie z kursu. Kilkanaście kobiet z certyfikatem ruszy za chwilę w miasto, żeby uwieść kogoś na stałe. Jeśli którejś się uda, tylko czekać, aż powstaną kursy: uwiodłeś, jak go teraz zatrzymać."

Po pierwsze: czy te panie beda machaly facetom przed nosem tymi certyfikatami, krzyczac: Patrz, ja dyplomowana uwodzicielka jestem!!, majac nadzieje ze facet na to poleci?

Po drugie: czy certyfikat w jakikolwiek sposob ulatwi "podryw"?

P.S. Ja na zadne kursy nie chodzilam, a podryw i flirtowanie wcale zle mi nie wychodzi.

© OLZUSY u Fajwokloków
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci